Budowa latawca do Kitesurfingu

on

Budowa latawca do KitesurfinguObrazek obok, którego jest ten tekst przedstawia latawiec komorowy. Komorowy, bo zbudowany jest z komór, których tu nie widać ;). Komory to takie pojedyncze cele dla wiatru, który w nie wpada i już w nich zostaje, dzięki czemu latawiec trzyma swój kształt, a przynajmniej próbuje. Napisałem próbuje, bo nie tylko wiatr jest potrzebny żeby latawiec wyglądał tak jak wygląda. Na obrazku łatwo zauważyć można także jakieś kreseczki. Te kreseczki to olinowanie latawca, które to nadaje mu pożądany kształt i własności lotne. Bez uprzęży – bo tak fachowo nazywa się ta część, latawiec byłby tylko workiem na wiatr i to tylko pod warunkiem, że wiatr wiałby mu w komory.

Powłoka dolna.
Co tu dużo pisać? To tylko kawałek szmaty od spodu latawca. To tutaj zamocowane są linki uprzęży. Ale, ale, ale bym się zapomniał. Przecież to bardzo ważna część latawca. To tutaj powstaje siła nośna, a raczej jej część (ale o tym później). Tego nie trzeba wiedzieć, ale wspominam o tym dla bardziej dociekliwych.

Powłoka górna.
Tak samo jak powłoka dolna, górna część odpowiedzialna jest za wytwarzanie siły nośnej. Tylko o ile powłoka dolna w zasadzie jest płaska o tyle górna jest specjalnie profilowana. Profil ten albo lepiej albo gorzej spisuje się aerodynamicznie przez co latawce latają lepiej albo gorzej a producenci zarabiają mniej albo więcej 🙂 Nad doskonaleniem profilu zwykle pracuje się długo i żmudnie ale efekty tej pracy widoczne są od razu i jeśli są dobre to produkt świetnie lata, świetnie się sprzedaje i świetnie zarabia. W latawcach North wszystkie szwy szyte są od środka, tak że powierzchnia latawca jest gładka, nie plączą się żadne supełki, czy nitki, które mogły by powodować zaburzenia przepływu powietrza.

Krawędź natarcia.
To tędy wiatr wpada do komór i to jest tak zwany przód latawca 🙂 Budowa krawędzi natarcia jest różna u każdego latawca. W latawcach Radsails serii podstawowej są to normalne otwarte wloty obszyte dla wzmocnienia taśmą. W serii pro wloty zaszyte są siateczką, która nie pozwala większym śmieciom wlatywać do środka, pomaga też utrzymać gładki profil skrzydła i samej krawędzi. Dodatkowo łączenie siateczki z komorami obszyte jest taśmą dla wzmocnienia. Na krawędzi natarcia oprócz tego, że wiatr wpada w komory dochodzi do jeszcze jednego zjawiska, bardzo ważnego dla latawca. Wiatr zostaje podzielony przez krawędź natarcia na dwa strumienie górny i dolny. To właśnie one powodują, że latawiec wogóle wznosi się w powietrze. Jak to się dzieje opiszę później.

Krawędź spływu.
Skoro krawędź natarcia rozdzielała wiatr na 2 części to prawdopodobnie domyślasz się, że krawędź spływu łączy te powstałe strumienie w jeden. I tak rzeczywiście jest. Może strumień ten nie jest idealnie taki sam jak przed napotkaniem na latawiec. Tutaj spotykają się dwie strugi o różnych prędkościach (czemu o różnych?? – o tym dalej).

Uprząż mocy.
Na początku wspominałem, że do poprawnego trzymania kształtu niezbędna jest uprząż. Na obrazku kolorem czerwonym zaznaczona jest uprząż mocy. Jest to ta część sznurków, która utrzymuje porządany kształt skrzydła na wietrze. Ponadto uprzęże i mocy i hamulcowa mogą być podzielone na połowy po to żeby można było latawcem kierować 🙂 A od długości i sposobu ułożenia wszystkich linek uprzęży zależy kąt natarcia latawca. Kąt ten jest bardzo ważny i jak będziesz chciał się dowiedzieć o nim czegoś więcej to poczytasz sobie o tym dalej. Najważniejsze, że ta uzda jest niezbędna w przecieństwie do uprzęży hamulcowej.

Uprząż hamulcowa.
Jak już wspomniałem uprząż ta nie jest niezbędna do tego aby latawiec wzbił się w powietrze i zaczął dostarczać nam rozrywki. Jest tylko jedno ale. Jakie? A takie, że jak wylądować latawiec, który buduje się tak aby latał jak najlepiej i żeby nic go nie hamowało? Owszem można, bo można skierować latawiec w strefę, w której latawiec kite sam spadnie na ziemię. Ale jak to się robi poczytasz w następnej lekcji.

Czemu nie ma baru?
Obiecałem przy okazji pokazywania budowy baru, że wyjaśnię czemu latawce przystosowane do manetek nie chcą latać ze zwykłym barem.
Zwyczajny bar bez jakiegokolwiek bloczka steruje latawcem tylko za pomocą pociągania za dwie linki. Patrząc na manetki i na manewry nimi wykonywane podczas sterowania widać, że aby skręcić, albo ciągniemy za linkę mocy, albo za linkę mocy i linkę hamulcową tej samej strony. Na zwykłym barze coś takiego jest niewykonalne (chyba, że mamy dłuuugi bar, ale i to nie pomoże w 100%), bo albo ciągniemy linkę mocy albo linkę sterującą.
Wszystko było by może OK, gdyby nie głębokość na jaką trzeba pociągnąć do siebie manetkę w stosunku do drugiej aby latawiec szybko i żywo zareagował.
Wyjaśnię po krótce jak działa ster w samolocie lub w łodzi(przyda się do zrozumienia zasad skręcania latawcem).
Otóż gdy samolot chce skręcić ma do dyspozycji ster pionowy na ogonie. Chcąc skręcić w lewo pilot wychyla ster(część ogona) w lewo co stwarza opór dla opływającego go powietrza więc ta strona hamuje przez co druga ją wyprzedza. Tak samo w łodzi sternik wychyla ster w lewo gdy chce skręcic w lewo z tym, że tutaj opór stawia woda a nie powietrze. W latawcach „manetkowych” tak je nazwijmy, do sterowania używa się tak jak w każdym innym latawcu całej jego powierzchni wichrując ją za pomocą pociągania manetkami. Aby skutecznie skręcić latawcem trzeba wichrować jak największą jego część. Przy manetkowych latawcach uzda zrobiona jest tak żeby profil miał jak najdoskonalszy kształt. Nie da się pociągnięciem za jedną linkę zmienić kąta natarcia połowy skrzydła. Można skrzydło tylko przegiąć przez połowę pociągając za linkę mocy, albo zagiąć krawędź spływu (coś na styl steru). Jednak do tego używać trzeba dużych wychyleń manetek. Skręcając tylko hamulcem i zakładając, że manetka ma ok. 40cm to max skok linki może wynosić nawet 80cm samą tylko manetką, do tego dochodzi cofnięcie ręki. Razem mamy około 1-1,2m. Aby uzyskać taki sam wynik na barze musiałby on mieć bagatela 2,4m długości. Latawce z tzw. depowerem czyli z regulowanym kątem natarcia mają inaczej zbudowaną uprząż. Tam uprząż mocy ma tylko jeden lub dwa rzędy zamocowań a profil utrzymuje uprząż depowera. Pociągając za „tylne” linki zmienia się kąt nachylenia całego skrzydła. Takie sterowanie jest o wiele wydajniejsze więc i skok baru musi być mniejszy. Zwykle wystarcza w granicach 20-30cm co daje bar kitesurfing 40-60cm czyli 6 razy krótszy niż obliczony wcześniej.
Wszystkie bary bloczkowe próbują naśladować ruch ręki z manetką. Jedne robią to lepiej inne gorzej, który lepiej nadaje się do Twojego latawca musisz zdecydować sam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *